Menu

Patyki

Szkice takie i inne

N1

lvajxi03

Z tym obrazkiem też wiąże się historia, ale z gatunku nieprzyjemnych i "wykrakałem"

Wymyśliłem historię, narysowałem i wrzuciłem w Internety. Była sobota rano, zaparzyłem kawę dla siebie i Najlepszej z Żon. Godzinę później wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy na zachód.

Za Krzeszowicami doszło do wypadku, straciłem panowanie nad samochodem i uderzyłem w jadącego z lewej tira. Auto to kasacji (ale to nieważne), po uderzeniu poduszki przez długi czas byłem w szoku (to też nieważne), Najlepsza z Żon ze złamanym kręgosłupem została przetransportowana hen, daleko, do szpitala, które takie rzeczy naprawiał.

Historia wydarzyła się we wrześniu 2010, operacja odbyła się zaraz na drugi dzień, pobyt w szpitalu jeszcze dwa tygodnie, niedogodności, wynikające z przykręcenia do kręgosłupa metalowych zawiasów objawiają się do dziś...

valis2010srodekplemnikobojczy600c1

JL

lvajxi03

Pięć lat temu chwyciłem za ołówek z prostego powodu: mysz mi nie służy, dodatkowo w tramwaju jakoś lepiej w notatniku. Potem tylko pstryk i można publikować.

Problemem zaczęły powoli być gładkie notesy za rozsądną cenę, no i to, że tych szkiców trzeba czasami zrobić kilkanaście. Drugim, że oryginały spoczywają w bliżej nieokreślonym miejscu (ale na litość boską, ile można mieć nieokreślonych miejsc na pięćdziesięciu metrach kwadratowych razy dwa i pół wysokości...)

jl

99908

lvajxi03

Haczyki to pomysł gdzieś ze środka 2008, gdy chciałem zrobić coś szybko i treściwie (czytaj: w przerwie na kawę); od początku zdecydowany wydźwięk anty-korporacyjny i darcie łacha z branżowego slangu. Całość to góra dwadzieścia sztuk, część pomysłów wykorzystałem gdzieś indziej.

Aha, to jakoś wtedy zdałem sobie sprawę, że nigdy nie nauczę się rysować.

haczyki99908

2617

lvajxi03

Rok temu kupiłem tablet. Taki do rysowania, znaczy się, bierzesz do ręki elektroniczne piórko i szorujesz po kawałku plastiku, udającym powierzchnię roboczą. Zgodnie z reklamami ma być o wiele łatwiej, niż myszą, w ogóle to kilka minut ćwiczeń i mogę zostać pro.

Niestety, nie wygląda to aż tak dobrze, jak w reklamie, rysowanie piórkiem idzie mi jak po grudzie, kilka stów zostało wywalonych w błoto. W dalszym ciągu najlepiej mi robić szkice ołówkiem na kartce i potem wskanować i przerysować myszą. Tablet powędrował gdzieś w czeluście opasłego biurka, odnajdzie się pewnie podczas styczniowej wyprowadzki (tylko po co mi tablet w styczniu?)

Zanim jednak podjąłem decyzję o nieużywaniu, zdążyłem kilka rzeczy naskrobać, w tym tę poniżej.

coworkers26171

99907

lvajxi03

Ślimaki nie sprawdziły się zupełnie, wszystkiego powstało kilka sztuk i zarzuciłem temat.

Pomysł przyszedł mi do głowy gdzieś w 2010, gdy firma ogłosiła konkurs na kubek okolicznościowy, forma dowolna, byle zawrzeć gdzieś nazwę, a nawet -- o zgrozo! -- całość może być dowcipna. Wymyśliłem, że przez cały kubek będą gonić właśnie takie ślimaki, aż będzie się za nimi kurzyć, pod spodem etykietki z nazwami naszych największych konkurentów. Daleko za nimi wlókł się oczywiście ślimak z nazwą naszej firmy i krzyczał "We are the leaders! Wait for us!".

Mój ówczesny przełożony, który ogólnie był do-rany-przyłóż, oprócz braku poczucia humoru (takiego ogólnego, bo na ten przykład najgłośniej śmiał się tylko ze swoich sucharów) wpadł wtedy w szał, kazał usunąć podpisy i ten dymek z okrzykiem, wyrównać wszystkie i podpisać nazwami naszych głównych komponentów. Koledzy, gdy zobaczyli efekt, od razu wiedzieli, kto maczał w tym palce i głośno mi współczuli, nawet przy przechodzącym szefie. Mój egzemplarz kubka rozbił się dopiero po pół roku (po prostu często zachowuję się gorzej, niż słoń w składzie porcelany, no i strąciłem łokciem z blatu), a używałem dość mocno -- Najlepsza Z Żon stwierdziła, że jest to najwyższa kara za taki paździerz, jaki wymyśliłem.

Ślimak pędzący stówą przez miasto nie sprawdził się jeszcze bardziej, po prostu od zawsze uwielbiam podkreślanie na każdym kroku, że Kraków to Europejska Stolica Kultury, bez wspominania w którym roku, ani z iloma miastami razem.

slimaki99907

99906

lvajxi03

Kaczki w odcinkach rysowałem dość długo, przestałem jakieś dwa miesiące po wyborach parlamentarnych w 2007, gdy już nie było się z czego śmiać. Schemat prosty: prezydent i premier, ten drugi miał zwykle więcej do powiedzenia (bo tak faktycznie było)

Zaniechałem, bo przestałem się interesować polityką, ileż można -- dziś nawet nie jest już tak śmiesznie, jak wtedy, nie pamiętam, kto to był Łyżwiński, ani czemu właściwie Kazio wyleciał (i co się potem z nim stało, oprócz romansów i galopującej celebrytozy)

kacza99906

23595

lvajxi03

Kilkanaście lat temu widziałem coś podobnego, ale z zakonnicami w rolach głównych, no i bez samochodu.

Zakonnic narysować nie potrafię (kleryków też, ale nie potrafię krócej)

klerycy23595

99905

lvajxi03

Kilkanaście lat temu przez jakiś rok dojeżdżałem do pracy pociągiem, później oczywiście przesiadka na tramwaj. Przez cztery godziny dziennie widziałem ludzi skupionych tylko i wyłącznie na dojeżdżaniu. Telefon służył wtedy głównie do rozmów głosowych, ewentualnie do wysyłania krótkich wiadomości tekstowych, więc ludzie, którzy siedzieli ze mną w przedziale, czytali książki, gazety, rozwiązywali krzyżówki, spali, dla zabicia czasu prowadzili rozmowy z nieznajomymi. Dzisiaj jest trochę łatwiej, prawie wszyscy skupiają wzrok na czarnym prostokącie, żeby wysiąść na swoim przystanku trzeba rozpychać się łokciami, bo nie usłyszy Cię zupełnie nikt. Ale wtedy...

Seria w pociągu powstała gdzieś w 2006, na postawie podsłuchanych (o tym jeszcze będzie) lub wydumanych rozmów i zachowań współpasażerów.

train99905

99904

lvajxi03

Nie będę owijał w bawełnę: pracuję w korporacji, branża IT, polskie oddziały firm podczas całej mojej kariery zawodowej wyglądały, jakby żywcem przeniesione z U.S., ze wszystkimi negatywnymi aspektami (pozytywne nie dotarły jeszcze), a wewnętrzny slang, który ciągle rozrasta się i ewoluuje, naprzemiennie mnie śmieszy, irytuje, albo wpędza w depresję.

Human Factor był cyklem powstałym w 2008, gdy po kilkunastu nieudanych miesiącach (dziś oskarżyłbym szefa o łamanie kodeksu pracy) dostałem nowe życie na innym piętrze. Odreagowywałem... jakoś wszystko to, co było wcześniej, nie trzeba było nawet przejaskrawiać wypowiedzi, wystarczyło przejść się po piętrze i notować, notować, notować...

99903

lvajxi03

Dwa koty zaczęły się pojawiać na wiosnę 2004, miałem sporo wolnego czasu (wylano mnie z pracy) i skierowałem swoją uwagę na programy do rysowania wektorowego. Linuksiarze mieli wtedy szczególnie ciężko, w zasadzie nie było nic ciekawego -- znalazłem coś, na czym wydziergałem projekt jakieś strony internetowej dla firmy, która na koniec nie obeszła się ze mną jednak zbyt dobrze (czyt.: nie zapłacili), ale koty zostały.

99902

lvajxi03

Pierwsze pary z tego cyklu rysowałem ołówkiem w zeszycie na nudnych spotkaniach, zamiast prowadzić wyczerpujące notatki, bo potrzebnych notatek nie było, a spotkania pojawiały się coraz częściej. Początkowo robiłem zdjęcia kolegów, którzy usnęli, ale ileż można, prawda? Zacząłem szkicować i tak już zostało.

para99902

99901

lvajxi03

Pewnie gdzieś z 2012 roku, widać jeszcze fascynację scenkami wieloklatkowymi i czcionką Verdana.

Niestety, moda zmienia się z miesiąca na miesiąc, w branży dziwaków rysujących głupie scenki to potrafi być cała wieczność.

rozmowa99901

© Patyki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci